Poradnik - jak przetrwać w liceum.


Zapewne wielu z was od tego roku wybiera się do nowej szkoły, zapewniam, że na początku może wam być trudno się odnaleźć - jednak nie takie liceum straszne, jak je malują ;). Dlatego postaram się przedstawić wam parę istotnych faktów, które na pewno ułatwią wam te pierwsze tyg w liceum. (jeśli jeszcze w tym roku nie nadeszła twoja pora by opuścić gniazdo, w postaci gimnazjum to mimo wszystko zapraszam do czytania, może przyda ci się na późniejsze lata)

1. Bądź otwarty na nowe znajomości! 
~ Nawet jeśli w nowej klasie znajduje się twoja stara paczka z poprzedniej szkoły, to mimo wszystko nie ograniczaj się tylko do spędzania przerw z nimi, wyjdź ze swojej "strefy komfortu" i usiądź w ławce z kimś nowym, poznaj go, kto wie może wyniknie z tego nowa przyjaźń? Twoja paczka na pewno się wtedy powiększy. 
~ Jeśli jesteś w tej samej sytuacji co ja rok temu i nie znasz nikogo z nowej klasy, staraj się znaleźć jedną lub dwie koleżanki, z którymi zwiążesz się bliżej, razem raźniej i łatwiej będzie wam poznawać szkołę, szukać klas i gubić się w drodze do łazienki ;) Zawsze nowo poznana osoba może poznać cię ze swoimi znajomymi i twoje koło sprzymierzeńców automatycznie się powiększa :) u mnie to się sprawdziło. 

2. Przyłóż się do nauki od samego początku. 
~ Bardzo ważna rada i radzę ją zapamiętać. Jak wszyscy zapewne z was wiedzą w pierwszej klasie mamy dużo przedmiotów, podobnie jak w gimnazjum, bodajże 15 - na szczęście w drugiej klasie większość z nich nam odpada, zostają tylko przedmioty rozszerzone, przygotowujące nas do matury. Najlepiej jeśli już na początku roku wybierzecie sobie 3-4 przedmioty, które pod koniec roku będziecie musieli wybrać, tym oto sposobem przyłożycie się do przedmiotów, których nie wybierzecie. Pamiętajcie także o tych z pozoru błahych przedmiotach, naprawdę olewając je można się na tym nieźle przejechać, wiem to z doświadczenia...teraz żałuję, że nie wzięłam na poważnie PP i EDB, i będą mi one obniżać nieco średnią na świadectwie maturalnym :/ 

3. Testy dydaktyczne.
~ W niektórych szkołach na początku roku są przeprowadzane tak zwane testy dydaktyczne sprawdzające wiedzę jaką wynieśliście z gimnazjum, w tym wypadku polecam odkurzenie swoich starych zeszytów i przypomnienie sobie tych podstawowych informacji. Lepiej zapunktować sobie u nauczyciele na samym początku, a potem mieć odrobinę łatwiej jeśli pokażecie nauczycielowi, że jego przedmiot traktujecie poważnie (bynajmniej przez pierwszy rok ;D ) 

4. Dyskusja jest zbędna.
~ Pyskówka z nauczycielem nie wchodzi w grę. Naprawdę wiem co mówię. W gimnazjum jeśli ktoś odważył się rzucić jakimś tekstem do nauczyciela spotykało się to z ogromnym śmiechem całej klasy, w liceum prędzej pomyślą sobie  'co za debil, lepiej się zamknij'. Mam nawet takiego jednego w klasie, który na samym początku roku szkolnego podpadł u największej kosy..nie życzę tego żadnemu z was ;) Dlatego mimo, że wiemy iż mamy rację, lepiej ugryźć się w język. 

5. Przesadne dbanie o wygląd. 
~ Wbrew pozorom zwyczajne licea nie wyglądają jak te z amerykańskich filmów, to nie rewia mody, naprawdę - no dobra, może trochę na początku ale w połowie roku już naprawdę wszyscy powoli zaczynają mieć to gdzieś (w mojej szkole istnieje nawet dzień przychodzenia w piżamach, tak więc sami widzicie). Sama zawsze myślałam, że chodząc już do niego muszę zawsze wyglądać perfekcyjnie..nic bardziej mylnego. Tutaj jeśli przyjdziesz bez makijażu nikt kompletnie tym się nie przejmie, nie będzie krzywych spojrzeń itp.(oczywiście czasem zdarzają się jakieś komentarze).  Nie należy jednak traktować tego jako znak, że mamy kompletnie o siebie nie dbać. Tak naprawdę w liceum możesz ubierać się jak chcesz, jak ci wygodnie, ważne byś czuł się w tym swobodnie - oczywiście w granicach rozsądku ;) 

Mam nadzieję, że moje rady chociaż odrobinę pomogą wam przetrwać ten zupełnie nowy okres w waszym życiu. Pamiętam jak sama się tego wszystkiego bałam. W mojej opinii mogę powiedzieć jeszcze tylko tyle, że pierwszy dzień będzie najgorszy, potem już z górki ;) 





Zobacz więcej >

Korespondencja ze samym sobą.



Jakiś czas temu zupełnie przypadkiem trafiłam na stronę pewnej książki i znalazłam tam akcję, która miała na celu wysłanie e-maila do siebie samego z przyszłości. Piszemy krótką wiadomość, wyznaczamy datę, w której chcemy ją dostać, a ona po upływie kilku miesięcy, dni bądź lat wraca do nas na naszą skrzynkę mailową. Pomyślałam-czemu nie.Napisałam o tym co aktualnie się u mnie dzieje, jak się czuję, czy jest źle czy dobrze. To dziwne, ale napisałam do siebie również parę pytań odnośnie tego czy coś się zmieniło, czy to i tamto się poprawiło itp. Wspominałam już, że dla mnie pisanie jest formą terapii, czasem warto napisać parę słów by poczuć się lepiej. Coś innego niż pamiętnik, coś bardziej nowoczesnego. Uważam to za naprawdę dobry pomysł gdyż możemy napisać samej sobie np jakąś motywację, coś co doda nam siły, może nasza wiadomość dojdzie do nas w czasie,  kiedy nie jest zbyt dobrze, potrzebujemy paru słów otuchy, a po przeczytaniu czegoś takiego poczujemy się lepiej.
Podzielę się też z wami moją metodą, otóż stosuję ją już od jakiegoś czasu i u mnie sprawdza się świetnie. Mianowicie, jestem kobietą, zanim coś zrobię lub podejmę jakąś decyzję muszę się porządnie nad tym zastanowić, nie jest tak (niestety) w czasie kłótni, wtedy pisze i mówię różne rzeczy, których tak naprawdę po namyśle nigdy bym nie powiedziała. W takich chwilach otwieram pocztę i jeszcze w fazie złości piszę wszystko co w danym momencie napisałabym tej drugiej osobie.Kiedy kończę nie wysyłam tego rówieśnikowi, lecz samej sobie, w ten sposób nieco łagodzę ten konflikt, pomyślę bardziej racjonalnie, przeczytam to na spokojnie i zobaczę z czym mam rację, a czego lepiej nie pisać. To naprawdę dobry sposób na to by trochę ochłonąć i nie zranić tej drugiej osoby swoimi słowami.
Ja szczerze polecam. Znalazłam dwie strony, które oferują tak zwany 'wehikuł czasu' :
http://e-wehikul.pl/list-do-siebie.html
http://jakbycszczesliwym.com/#mail-section







sukienka H&M
Zobacz więcej >

Jak osiągnąć pełnie szczęścia?




Zapewne nie raz ktoś z Was zastanawiał się jak osiągnąć stan, w którym nasze życie jest pełne radości,  w którym nie ma miejsca na smutki i gorsze dni. Jesteśmy po prostu bezgranicznie szczęśliwi, od tak. Zbyt proste to to nie jest, przyznam szczerzę, nie raz próbowałam. Jeśli uda nam się go osiągnąć chociaż na chwilę, to zawsze znajdzie się rzecz, która nas z tej oazy szczęścia wytrąci. Na pewno nie jeden naukowiec głowił się nad recepturą, która w taki wieczny stan nas wprowadzi, jeśli kiedykolwiek się to uda zapewniam człowieku, że będziesz miliarderem, ba biliarderem a nawet większe -derem jak mniemam. Niestety nie żyjemy w czasach Harrego Pottera, Felix Felicis nie jest jeszcze dostępne, a do tego czasu musimy sami sobie zapewnić naszą własną receptę na szczęście:

~ 1 szklanka pozytywnego myślenia
~ cała tabliczka ulubionej czekolady (która jest lekiem na całe zło)
~ 3 krople 'od dziś' (nie mylić z 'od jutra' lub 'zaraz')
~ torebka uśmiechu
~ szczypta pozytywnego myślenia
~ garść ulubionych piosenek
~ paczka przyjaciół (wystarczy chociażby jeden, byle tylko był tym prawdziwym)
~ kubek ukochanej herbaty (lub kakałka, ono też jest dobre :D )
~ 2 łyżki cierpliwości
~ a na koniec jeden facet, który potrafi gotować i zrobi nam prawdziwe ciasto
Wszystko razem dokładnie mieszamy, lecz pamiętajmy by robić to z wielką czułością! iiii... gotowe. Po takiej recepturze szczęście murowane! Polecam każdemu :D
Z chęcią poznam wasze propozycję na uzyskanie szczęścia, mój przepis można przecież ulepszyć :)
Miłego dnia!










Zobacz więcej >

Muzyka dla każdego podróżnika.


Pisze do was z pociągu (który równie dobrze mógłby być piekarnikiem,mam wrażenie, że nawet grzejniki włączyli) mam dużo czasu na przemyślenia, spędzę tu w końcu pół dnia. Od teraz zaczyna się moje życie na walizkach. Punkt pierwszy: Toruń. Dalej jeszcze zobaczymy, mam parę planów.
Pan naprzeciw ciągle na mnie patrzy, co mnie rozśmiesza a nie powinnam się śmiać, biorę telefon i staram się czymś zając, byle tylko się nie roześmiać, stąd też pomysł na napisanie czegoś.  Od popełnienia samobójstwa z powodu braku jakiegokolwiek innego pomysłu na zabicie nudy ratuje mnie tylko muzyka. No właśnie, to ona potrafi wpłynąć na nasz nastrój, poprawić humor, całkowicie zmienić podejście do jakiejś sytuacji, potrafi także całkowicie odłączyć nas od świata rzeczywistego, pogrążyć w zadumie.. Dla mnie to niesamowite. Z reguły mam tak, że piosenka, której słucham opisuje mój obecny nastrój, etap w życiu, nawet nieświadomie. Kocham muzykę za to, że będąc sama w domu mogę po nim biegać, tańczyć i urządzić sąsiadom ich prywatny koncert (nie ważne, że nie chcą!). Kocham ją też za to, że potrafi sprawić, iż odwraca myśli od tego, co się wydarzyło, co mnie przygnębiło, pozwala mi się wyładować, zapomnieć o całym świecie. Życie bez muzyki tak naprawdę nie istnieje. Wydaje mi się, że dla każdego muzyka jest ważna i nie potrafi wyobrazić sobie bez niej życia.
Dlatego przygotowałam dla was taki mój wakacyjny misz-masz piosenek na podróż, które powinny się znaleźć w odtwarzaczu każdego z was :D od jakiegoś czasu nie wychodzą mi z głowy i to one ratują mnie dziś od wyskoczenie z pociągu ;) 


Pierwsza piosenka sprawia, że chce tańczyć i śpiewać gdziekolwiek jestem, to właśnie ją słyszą moi sąsiedzi podczas ,,koncertów,,. Sam tytuł mówi za siebie :D Mam nadzieje, że i wam się spodoba i sprawi, że postukacie stopami o podłogę w czasie podróży podczas jej słuchania. Becky G - Can't Stop Dancin
Kolejną piosenką jest Ciara - I Bet . Na początku nie podobała mi się za bardzo, jakoś nie wpadła mi w ucho, jednak po wsłuchaniu się w tekst, stwierdziłam, że jest w niej potencjał. Refren zdecydowanie jest najlepszy i wydaje mi się, że sprawdza się w wielu przypadkach, mylę się?
Następną piosenkę zna chyba każdy, szybko wpada w ucho, lecz nie chce z niego wyjść ;p No cóż, przecież każdy chce wyglądać dobrze dla tego kogoś... Selena Gomez - Good for You
Tą piosenkę też zna każdy, słychać ją już od paru dobrych miesięcy. Niektórzy pewnie mają jej już dosyć, ale nie ja. Wprawia mnie w dobry nastrój, uważam że podkład muzyczny jest świetnie dobrany do wokalu, tekstu, przez co nie brzmi ona tak smutno, raczej jest pełna energii. Bardzo ją polecam, z pewnością ożywi waszą nudną podróż środkami komunikacji (mikrofalówkami). Skrillex and Diplo - where are u now (Justin Biebier)
Te dwie piosenki są trochę wolniejsze, może nie da się do nich tańczyć, ale można się w nie wsłuchać i odłączyć od wszystkiego. Uwielbiam tłumaczyć teksty więc piosenki, które coś znaczą i nie są ,,o niczym,, (tak jak ostatnio większość) to prawdziwy skarb. Demi Lovato ma wiele takich piosenek, bardzo lubię jej twórczość, dobrane słowa. Opisują też idealnie poszczególne etapy w życiu. Polecam wszystkie jej płyty, a te utwory szczególnie. Gdy się wsłuchacie z pewnością zapomnicie o bożym świecie. Może idealnie wpasują się w to co ostatnio czujecie? 
 
Rita Ora - Poison po prostu podoba mi się ta piosenka, często słyszałam ją w różnych sklepach, radiach aż w końcu trafiła na moją play-listę. 
W przeciągu paru ostatnich miesięcy uwielbiam piosenki Ellie Goulding. Jedną z nich jest właśnie ta. A tak na marginesie, czy ona nie przypomina wam Charlotte z ekipy z Newcastle? Jak dla mnie są podobne :D 
Kolejne dwie piosenki też dość szybko zapadają w pamięć, sprawiają, że podróż mija nam szybciej i zdecydowanie ciekawiej. Lubie je sobie czasem pośpiewać-za co po raz kolejny wszyscy mnie ,,kochają,, 



















W dwie następne też trzeba się wsłuchać i wyciągnąć trochę wniosków.
W pierwszej jest zawarte to by kochać kogoś tak, jakby miało się go stracić. W drugiej opisana jest natomiast nieszczęśliwa miłość.
 





















I pora na mój faworyt, ta piosenka naprawdę daje do myślenia. Przekaz wydaje się być jasny. Piosenka dość stara lecz zdecydowanie ponadczasowa. Ona po prostu się nie nudzi, lecz nie o to w tym chodzi.
Dodatkowo polecam jeszcze ten kanał na YouTube, (klik) tutaj też znajdziecie masę piosenek, które na pewno przydadzą się na podróż.
Więc o to parę piosenek z mojej własnej listy, możecie też pisać swoje propozycję, chętnie ją uzupełnię :) Mam nadzieje, że chociaż jedna z tych piosenek będzie rozbrzmiewać w waszych słuchawkach :)

PS. Ten post miał być już dawno temu, niestety gdy dojechałam na miejsce nie miałam internetu, na pewno nie na tyle by poprawić post i go opublikować :/ wczoraj wróciłam do domu i wszystko zrobiłam. już nie chcę obiecywać, że następny będziesz szybciej bo sami widzicie, że różnie to bywa. Pozostaje mi tylko życzyć udanej reszty dnia ;) do kolejnego ;) 
Zobacz więcej >
© Typical Girl | Szablon stworzony przez King Archee.