Perfect imperfection.


W każdej złej sytuacji starajmy się szukać drugiego dna. Nie zapominajmy o tym, że jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawdo do błędów, do nie wyglądania idealnie w każdej sferze życia, do płaczu, do dumy. Pamiętajmy by być najlepszą wersją siebie i dążyć do postawionych sobie celów. I zapamiętaj sobie, tak właśnie TY,  nikt nigdy nie będzie perfekcyjny! Jeśli zdarzy ci się upadek, podnieś się, popraw koronę, udaj, że nikt nie widział i idź dalej!


Wydaje mi się, że dzisiejsze społeczeństwo jest zdecydowanie bardziej narażone na posiadanie kompleksów. Kanony piękna znacznie się różnią. Wychudzona sylwetka, długie, szczupłe nogi, piękne włosy, nienaganny makijaż i ubiór...tylko kto jest w stanie za tym wszystkim nadążyć? Wzorujemy się na wyglądzie modelek, widzianych w czasopismach czy internecie.Ale czy warto?

 Męczącym jest oglądanie jednego i tego samego typu dziewczyny (TUMBLR GIRL), identycznych ubiorów, sylwetek...jestem zdania, że każdy powinien być sobą, nie próbować na siłę stać się kopią kogoś widzianego na jednym ze zdjęć. Bądźmy oryginalni, pokazujmy to co w nas najlepsze, nie ukrywajmy tego, kim jesteśmy naprawdę.
Zapewne nie jeden z was myśli teraz - tak łatwo jej mówić, siedzi sobie na tym blogu i pisze co ślina jej na "język" przyniesie, nie rozumie, że ktoś nie akceptuje swojego ciała...Otóż, macie racje. Może nie wiem co każda z was z osobna przeżywa, nie znam waszej historii, nie mam prawa was oceniać - to oczywiste. Jednak też posiadam kompleksy, jak każdy, jestem w końcu tylko nastolatką, jedną z miliona innych, małym, przeciętnym szaraczkiem, który boi się czasem tego co ludzie o nim pomyślą. Nie raz usłyszałam pod swoim adresem wiele negatywnych komentarzy, które sprawiły, że popadłam w kompleksy (i znowu opinia innych naprawdę w znacznym stopniu potrafi wpłynąć na to jak później postrzegamy siebie). Opowiem wam o jednym, może trochę dziwnym kompleksie. Na pewno zauważyliście, że moja karnacja jest hmmm jak to ładnie powiedzieć..po prostu biała xd I wraz z nadejściem lata czuje się coraz gorzej. Jest taka od zawsze i przysięgam zrobiłam już chyba wszystko by to zmienić, po prostu nie dam rady się opalić (w tym roku dorobiłam się nawet poparzenia słonecznego...tak, dobrze się bawiłam przez następne 2 tyg z brakiem możliwości wychodzenia na dwór). Co do tego przechodziłam już chyba każdą możliwą reakcję, od wkurzanie się, poprzez małe załamanie i poddanie się, aż po akceptację. Mimo wszystko wciąż ciężko mi z tym żyć (wiem, może to nie jest nic wielkiego) ponieważ nie ma lata, w którym chociaż raz nie usłyszę od kogoś "jezu, ależ ty blada, opal się", porównują mnie też do mojego chłopaka (który jest dość opalony) i chyba już z milion razy słyszałam na ulicy jak ktoś szeptał "patrz tylko jaka jest blada"....nie będę kłamać, jest to cholernie denerwujące, czasem mam ochotę komuś za to wygarnąć, bo przecież nieee ja w ogóle tego nie zauważyłam...ale wicie co? Chyba naprawdę zaczyna mi już przechodzić, stopniowo zaczynam się do tego przyzwyczajać, oczywiście kompleks raczej nie zniknie, ale uczę się sobie z tym radzić. Bardzo pomocny w tym wszystkim jest mój chłopak. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale druga osoba u boku naprawdę potrafi pomóc nam w akceptacji,  a nie tylko w ukazaniu nam naszych niedoskonałości. Wiem, że dla niego bez względu na karnację będę piękna, nie ważne jak bardzo źle wyglądam (noł mejkap oraz kocham swoją piżamę dej ;> ) zawsze będę dla niego księżniczką.

 Jak walczyć z kompleksami? Jak wcześniej wspominałam to nie przychodzi od tak, ja musiałam przejść przez parę faz by wstąpić na drogę do akceptacji. Wiadomo, każda dziewczyna ma dzień, w którym po prostu czuje się super, włosy się układają, cera jakaś ładniejsza, a wszystkie ciuchy jakoś nagle lepiej leżą...jest też dzień zupełnie odwrotny, wtedy zaczyna się lament, jak bardzo ten na górze musi nas nienawidzić (to normalne, prawda? czy to tylko ja?...) w takich momentach polecam napisanie sobie listy, tak, zwykłej listy, w której będziemy prawić sobie komplementy, napiszemy za co kochamy siebie, banalne - wiem, ale w chwilach załamania to naprawdę pomaga. Wywieśmy ją w widocznym miejscu, albo schowajmy w miejscu, do którego tylko my będziemy miały dostęp w gorszych chwilach.
Proponuję też napisanie e-maila do siebie z przyszłości (TUTAJ).

+ Moja mała lista mówiąca o tym, za co kocham siebie ;
-za to, że zmywam makijaż dużo wcześniej przed pójściem pod prysznic. Jestem sobie za to wdzięczna ponieważ potem jestem na to  już zbyt zmęczona..
-za to , że potrafię się śmiać sama z siebie
-za to, że staram się robić coś spontanicznie,
-za to, że pracuje nad swoją pewnością siebie i jeśli mam dobre towarzystwo potrafię tańczyć na środku ulicy
-za to, że cieszą mnie małe rzeczy, jak tęcza, automatyczne łączenie się z Wi-Fi, naładowana bateria w telefonie, jedzenia...
-za to, że potrafię cieszyć się z czyjegoś sukcesu (co też nie przyszło od razu tak szybko)
-za to, że staram się akceptować siebie i dążę do bycia najlepszą wersją siebie. Popełniam masę błędów, wciąż się gubię, mówię piąte przez dziesiąte, ale się staram i nie przyjmuję do wiadomości słów, że nie potrafię.


A ty? Za co kochasz siebie? Zastanów się sam przed sobą, sporządź listę, powieś w widocznym miejscu i jeśli chociaż przez chwilę w siebie zwątpisz, spójrz na nią.
Kto powiedział, że nie jesteś idealna?




Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca ! Miłej nocy? :) 
Zobacz więcej >

Jak kupować by nie przepłacić?


Na samym wstępie chciałabym wam podziękować, w ciągu ostatniego tygodnia ogromnie urosły ilość wyświetleń i nawet nie wiecie jak szczęśliwa w tym momencie jestem. To daje takiego kopa, od razu mam ochotę dodać 10 postów i stać w mrozie byleby tylko zrobić zdjęcia!
Niestety ostatnio mam urwanie głowy jeśli chodzi o szkołę, masa sprawdzianów i kartkówek bo nagle każdy przedmiot staje się najważniejszy (zdaniem nauczyciela)...taaa mała wiadomość dla Wyspiańskiego: chłopie po cóż tyś na te wesela chodził to ja nie wiem...upiłeś się już chyba po pierwszych dialogach bo potem to już sama nie jestem pewna czy dobrze to przeczytałam...A teraz przejdźmy do postu :)

I
Jeśli spodobała wam się jakaś rzecz w sieciówce typu H&M to polecam poczekać tydzień, max dwa a dany ciuch najpewniej znajdziecie na wyprzedaży. H&M należy do dość rozbudowanych i popularnych sklepów dlatego kolekcje pojawiają się i zmieniają nadzwyczaj szybko. Sama nie raz miałam sytuacje, w której kupiłam jakieś ubranie, a tydzień później zobaczyłam ją za połowę ceny.

II
Bardzo często zdarza się także to, że dana rzecz obecna w sklepie, na stronie jest już przeceniona. Więc zanim dokonamy zakupu powinniśmy upewnić się, czy aby na pewno wymarzony ciuch, nie jest już o połowę tańszy.


III
Jeśli chcemy trafić na duże przeceny, w których naprawdę możemy się obłowić to polecam sprawdzony sposób jakim jest kupowanie pod koniec danego sezonu. W okresie letnim na przykład jest to końcówka wakacji, początek września. Polecam zajrzeć wtedy do Bershki, kupując tam ubrania w tym czasie mam wrażenie, że kupuje je w second-handzie. Spodnie za 10 zł nie zdarzają się przecież często ;p 

IV
Jeśli kochamy modę i wprost marzymy o czymś z wyższej półki jaką są zagraniczne marki polecam od czasu do czasu zajrzeć do T.K.MAXX. Tam naprawdę można znaleźć niezłe perełki w porównywalnie dużo niższej cenie. Ostrzegam! To tylko dla cierpliwych bo trzeba się nieźle naszukać.

V
Częstym zjawiskiem w sieciówkach jest znalezienie smug pudru czy plamy niewiadomego pochodzenia na np bluzkach. Strasznie uciążliwe, bo wtedy zazwyczaj odpuszczamy sobie kupno takiego ubrania, a tak naprawdę zawsze warto wtedy poprosić sprzedawce o zniżkę. Bardzo często dostajemy na tą rzecz rabat, a jeśli zabrudzenia nie zejdą, to zawsze istnieje możliwość zwrotu.

VI
A propos rozdartych spodni, odkąd stały się tak bardzo modne sklepu żądają za nie niebotycznie wysokich cen - a są to zazwyczaj jedynie dwie zwykłe dziury na kolanach! Bez przesady. Dlatego proponuje kupno zwykłej niepodartej pary spodni na przecenie (obecnie w h&m widziałam dobre gatunkowo spodnie w cenie bodajże 49 zł,naprawdę godne polecenia) i dla kreatywnych samodzielne wycięcie owych dziur w miejscach, które nam odpowiadają lub dla mniej kreatywnych oddanie ich do krawcowej. W ten sposób nie przepłacicie i zyskacie własne niepowtarzalne spodnie ;)

VII
Jeśli podoba wam się jakaś rzecz z hm lub stradivariusa, ale jest za droga jak na wasz obecny budżet to polecam zajrzeć do New Yorker'a. Nie wiele osób wie, że miedzy innymi te 3 sklepy nalezą do tego samego koncernu. Wiadomo, nie wszystkie ubrania znajdziemy we wszystkich sklepach, bo jednak one tez preferują swoje własne konkretne style ;) Jednak w New Yorkerze często znajdziemy tańsze odpowiedniki rzeczy, które podobały się nam w innej sieciówce, (często z hm lub reserved) a różnią się miedzy innymi materiałem i przede wszystkim ceną. Oczywiście nie wszystko będzie tańsze, ale w większości przypadków ciuchy są bardzo podobne.

VIII
Jesli nie uśmiecha wam się wydać kilkudziesięciu złotych na jedna szminkę np z MACa to polecam dużo tańszy zamienił typu Golden Rose. Szminki są bardzo dobre jakościowo, długo wytrzymują na ustach, kolory są identyczne jak te z MACa, a cena jest zdecydowanie bardziej dogodna dla naszego portfela ;) istnieje jeszcze jeden zamiennik, sama nie testowałam go jeszcze ale jeśli marzą się wam nowe szminki Kylie Jenner, ale albo nie możecie załapać się na kilkuminutową sprzedaż, albo zwyczajnie nie macie pieniędzy na aż tak drogi kosmetyk to polecam wypróbować szminki wspomniane w filmiku. Są dużo tańsze a efekt podobno otrzymujemy niemal identyczny. (jeszcze tego nie testowałam)


Zobacz więcej >
© Typical Girl | Szablon stworzony przez King Archee.