World OFF/Reading ON

Musze przyznać, że początek wakacji nie potoczył się po mojej myśli. Masa planów, które jakoś nie okazały się mieć pokrycia z ubiegającym czasem. Niby tak dużo do zrobienia, a tak mało możliwości do ich zrealizowania. W takich momentach w końcu wróciłam do książek. Nie takich w komputerze, nie takich, które męczyły oczy od samego dłuższego gapienia się w wyświetlony na ekranie tekst, ale do takich papierowych, z dusza, wielkich cegieł, którymi spokojnie gdybyśmy tylko mieli ochotę moglibyśmy kogoś porządnie trzepnąć, a nawet zabić - zabawne ale najbardziej kocham te, które zdają się nie mieć końca. Miałam od tego długa przerwę, wynikająca z nadmiaru obowiązków powiązanych miedzy innymi ze szkoła. Zdążyłam zapomnieć jak bardzo kocham to uczucie trzymania kolejnej okładki w ręku, zawalanie nocy poprzez ciągłe powtarzanie sobie, że ten rozdział to już na pewno będzie na dziś ostatnim - zdecydowanie obietnice bez pokrycia. 

Samo życie, życiem bohaterów jest fascynujące, tak odmienne od nudnej, szarej egzystencji naszego. Najgorsze jest zbliżanie się do końca, kiedy wiesz, że już nie dowiesz się co słychać u wszystkich postaci, nie będziesz pogrążona w myślach kto zabił, nie dowiesz się czy ktoś przypadkiem nie rozstał się już z książkową miłością...wszystko co istotne zdajesz się już wiedzieć...mimo wszystko jednak odczuwasz niedosyt. Jeśli książka naprawdę przypadła ci do gustu oddałbyś wszystko by zapomnieć niespodziewanie o całej fabule by móc wracać do niej znowu i znowu...zaskakujące jak bardzo potrafi Cię wciągnąć zwykła książka, jak bardzo zatracasz się w życiu bohaterów, dostarczając sobie tym samym odrobinę rozrywki, czy po prostu chwile wytchnienia od swoich własnych problemów. Uważam, że książki są magiczne i będę bronić zawzięcie każdej z nich przed kimś, kto uważa, że nie są nic warte. W sumie nie wiem  co dokładnie próbowałam przekazać, od tak jakoś musiałam wyrzucić to o czym w ostatnim czasie zawzięcie myślę, siedząc do późna nad kolejnym ujmującym czytadełkiem. Od tak zwykła zaduma. 

P.S. Nie polecam czytania książki przed filmem, a bynajmniej nie centralnie przed filmem...przysporzy wam to tylko nerwów, że coś zostało niedopowiedziane, tu zrobili inaczej, to pominęli...można naprawdę zepsuć sobie całkiem niezły film.
bluzka reserved / spodnie h&m / narzutka h&m

Udostępnij ten post

9 komentarzy :

  1. Ja również nie cierpię czytać książki po obejrzeniu filmu, bo nigdy nie obyło się bez zmian, które często były strasznie rażące w oczy :)
    Pozdrawiam,
    sajecka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie ja czytam zawsze i nawet jeśli mam nawał obowiązków, udaje mi się znaleźć trochę czasu na przeczytanie czegokolwiek, chociaż kilku stron. Nigdy nie mam zbytniej ochoty, by oglądać adaptacje powieści, więc zostaję przy samym papierowym dziele.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie kiedyś czytałam, ale przestałam :-(

    http://glamlipstick.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kocham czytać i codziennie staram się wygospodarować chociaż kilkanaście minut na książkę. To fakt, że elektroniczna wersja nigdy nie zastąpi tej papierowej :)

    Pozdrawiam, Martyna
    mojfioletowykacik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnia myśl dotycząca filmów bardzo trafna. :) Ostatnio sama powoli wracam do czytania, chociaż chwilowo interesują mnie bardziej pozycje lekko naukowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie napisane <3 Nie wiem czy cokolwiek mogłabym do tego dodać, ale po prostu żadne ebook czy audiobuk i pdf nie zastąpią tego uczucia przy przerzucasz następną stronę z takim zacięciem jak narkoman wbijający sobie igłę w żyłę. Kiedyś przeczytałam, że czytanie książek to nie pasja, to nawet nie miłość - to obsesja. I całkowicie się z tym zgadzam. :>
    Niestety, ale nawet jakby od premiery książki a filmu minęło 20 lat i tak zalewałaby mnie krew przy każdym uchybieniu od fabuły, dlatego mam mocne postanowienie nie oglądać po prostu filmów na podstawie książek. Zdrowiej się żyje ;P

    Pozdrawiam
    VIOLET END

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki pokochałam 2 lata temu, od tego czasu czytam regularnie. Nie lubię ebooków, według mnie nie oddają tego uroku, tej magii książek :))

    http://xxaureliaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. w sumie szkoda, że plany które mamy tak naprawdę nie wchodzą w nasze życie a zwłaszcza podczas wakacji :/ no ale cóż :) fajnie , że czytasz książki :)
    piękne zdjęcia!
    -Mój blog-

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi akurat nie przeszkadza czytanie książek w postaci e-booków, sama posiadam czytnik takowych i jest to dla mnie o wiele wygodniejsze - czytniki są bardzo lekkie, a wyjeżdżając gdzieś na wakacje książki muszę mieć przy sobie obowiązkowo i nie muszę się martwić, że skończę książkę i nie będę miała co czytać. W takim czytniku mogę mieć miliony książek w jednym "opakowaniu". Poza tym mam straszliwą alergię na kurz, a w książkach niestety zbiera się go dużo :/
    Śliczne zdjęcia, zwłaszcza siódme! :)

    madzialisiablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje do dalszej pracy.
xoxo

© Typical Girl | Szablon stworzony przez King Archee.