I saw Justin Bieber! Purpose Tour 2016 - Cracow


Krótka historia o tym, jak spełniłam marzenia.

Pobudka 5;30 rano, przejazd przez całą Polskę, stanie w deszczu, zdarte gardło, obolałe kości, zmarznięta chyba każda możliwa część ciała, a wszystko to za sprawą koncert Justina Biebera, chłopaka, który skradł moje serce 8 lat temu i którego od tego czasu zawzięcie wspieram.
O tym wydarzeniu za pewne słyszał każdy, nie ważne czy fan czy nie, mówiono o nim w telewizji, internecie i radiu. Bilety rozeszły się błyskawicznie, dlatego cieszę się, że miałam to szczęście uczestniczenia w owym wydarzeniu.

Nie mam pojęcia od czego tak naprawdę mam zacząć ponieważ wciąż jestem w "depresji po koncertowej" w której ciągle słucham płyty Purpose oraz zadaje sobie pytanie "jak mam dalej żyć?" i nie potrafię ubrać swoich uczuć w słowa. To co się tam stało...to nie był zwykły koncert. To było show, wielki, przemyślane, wywołujące emocje, łączące ludzi. Więź jaką publiczność stworzyła z artystą oraz energia, która panowała w arenie, mogła zrekompensować niedopracowaną organizację i godziny czekania w kolejkach.

Koncert już od początku zaczął się idealnie (oczywiście nie dla wszystkich, ponieważ poprzez organizację niektórzy przegapili pierwsze 15 minut koncertu) od supportu dwóch zespołów, The Knocks i MiC Lowry. Zabawne jest to, że prawie wszystkich członków obu zespołów widziałam kilka godzin wcześniej, stojących parę metrów ode mnie. Przywitałam się z nimi i przybiłam piątkę, nie zdając sobie tak naprawdę sprawy z tego, kim byli. Myślałam, że byli tancerzami - więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam ich śpiewających na scenie. Po supporcie, nadszedł czas na tak długo wyczekiwany moment, i oto pojawia się człowiek w wielkim przezroczystym pudle, człowiek, który ma klaustrofobie, a mimo to siedzi w tym pudle i śpiewa...Mark my words...nie mogło zacząć się lepiej. Od tego momentu, wszystko leciało już strasznie szybko. Piosenka, za piosenką, układ za układem. Nawet 20 minutowa przerwa wydawała mi się trwać 5 minut.
Na koncercie nie zabrakło oczywiście wyjątkowych momentów, pozwólcie że wyliczę je teraz w punktach;

I Powiedział, że nas kocha. Jeden z najpiękniejszych momentów koncertu. Podczas Q&A ktoś poprosił, żeby powiedział "Kocham was" - i zrobił to, idealnie, z akcentem. Potem powtórzył to jeszcze 2 razy i cieszył się jak dziecko, słysząc naszą reakcje! To było prze kochane.
video
II Specjalnie dla nas zaśpiewał piosenkę OLLG, której nie ma już na trasie, a szkoda bo zdecydowanie jej brakuje.
III Akcja, która przebiła wszystko. W czasie piosenki Purpose każda Beliebers podniosła kartkę z napisem "my purpose is...", stworzyło to niesamowity efekt. Sam Justin widocznie był pod wrażeniem i uśmiechał się podczas czytanie naszych celów. Na koniec piosenki można było zobaczyć szklanki w jego oczach.
IV Zmienił słowo w piosence ''Life is worth living" na "Tonight is worth living" (link z tt)
Oraz akcja fanów z sercami przy tej samej piosence.

Podsumowując koncert Justina był wielkim przeżyciem, nie tylko dla samych jego fanów i z tym zgodzi się chyba każdy. Ja wciąż jestem w szoku. Wciąż nie mogę uwierzyć, że po tylu latach naprawdę go widziałam i to z tak małej odległości. Żadne zdjęcia, czy filmiki nigdy nie oddadzą tego co tak naprawdę się tam dzieje. Wcześniej oglądałam parę filmików z poprzednich koncertów, ale jakoś tego nie czułam. Dopiero koncert w Krakowie, ten, na którym widziałam go na żywo złapał mnie za serce. Po całym występie po prostu się rozpłakałam, targało mną tak wiele emocji. Cieszyłam się ponieważ w końcu miałam możliwość zobaczenia idola, ale jednocześnie smuciłam ponieważ uświadomiłam sobie, że nie mam już do czego odliczać, że już go widziałam, on już odjechał, zaraz wyleci z kraju, a ja z powrotem wrócę do szarej rzeczywistości, w której na pierwszym miejscu jest tylko szkoła i obowiązki.
Mimo wszystko ten koncert pozostanie w mojej pamięci na zawsze i  z tego miejsca mogę powiedzieć, że było to wartę każdych pieniędzy, każdego wyrzeczenia i poświęcenia, ponieważ możliwość zobaczenia i usłyszenia osoby, którą podziwiasz od tak dawna wynagrodzi Ci wszystko. Więc jeśli tylko masz taką możliwość dąż do tego by pojechać na koncert swojego idola, gwarantuje, że nawet przez chwilę nie będziesz żałować.

Mogę śmiało powiedzieć, że koncert wiele dla mnie znaczył, to dzięki niemu piosenka Purpose nabrała nowego znaczenia...Dziękuję za uwagę, całusy TG

Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na tym koncercie i to było coś cudownego, tak samo nie mogę uwierzyć że to już "koniec" te 2 godziny zleciały mi w oka mgnieniu :) Ale tak sak obiecywał na poprzedniej trasie wrócił teraz obiecał że wróci wiec trzymam kciuki za to!
    http://malwinabeczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tekst i widzę, że koncert naprawdę zrobił na Tobie wrażenie. Fajnie, że mogłaś posłuchać swojego idola na żywo -sama wiem, ze koncerty to coś niesamowitego, zwłaszcza jeśli śpiewa ulubiony wykonawca :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam, nie jestem też specjalną fanką Justina ale .. kiedy czytałam Twoją relacje czułam, że były to dla Ciebie piękne emocje! :)
    Musiało być niesamowicie! :)
    http://zatrzymacchwileulotne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje do dalszej pracy.
xoxo

© Typical Girl | Szablon stworzony przez King Archee.